Obróć telefon

Ribbon 1 Ribbon 2 Ribbon 3 Ribbon 4

Halina
Konopacka

Mistrzyni, złota dyskobolka, czempionka olimpijska, czarownica stadionów, Halusia-Lilusia...

To Halina Konopacka, urodzona jako Leonarda Kazimiera 26 lutego 1900 roku w Rawie Mazowieckiej.

Od najmłodszych lat grała, ćwiczyła, jeździła konno, pływała, szusowała na nartach i niemal w każdej dyscyplinie biła rekordy.

Dorastała w domu, w którym sport był codziennością, 
a nie przywilejem, co w tamtych czasach budziło kontrowersje. Zwłaszcza, jeśli było się dziewczynką.

Halina Konopacka Spinacz

Igrzyska Olimpijskie odbywały się w Starożytnej Grecji do 393 r. n.e., kiedy zostały zakazane. Wróciły dopiero piętnaście wieków później, dzięki baronowi Pierre’owi de Coubertinowi. Jednak w jego wizji nie było miejsca dla kobiet. Sportowe areny miały być zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Ale kobiety nie dawały się wykluczyć. Emancypacja po I wojnie światowej otworzyła im drogę na stadiony.

Halina Konopacka była jedną z pierwszych kobiet startujących w międzynarodowych zawodach. W 1926 roku w Göteborgu pobiła rekord świata, rzucając dyskiem na 37,71 m. Choć komisja nie uznała jej wyniku z powodu technicznych zastrzeżeń, Halina nie poddała się.

Dwa lata później stanęła na stadionie w Amsterdamie podczas pierwszych igrzysk olimpijskich, na których kobiety mogły rywalizować w lekkiej atletyce.

Zwycięstwo. Tylko na tym była skupiona Konopacka, wychodząc na stadion. W końcu jak sama o sobie mówiła, swój sukces zawdzięczała nie tylko wyjątkowej sile fizycznej, ale przede wszystkim woli walki. Połączenie tych cech sprawiło, że jej dysk poleciał na rekordową odległość 39,62 m.

Tak Polska zdobyła swój pierwszy złoty medal olimpijski. Wtedy trybuny eksplodowały radością, a w kraju zapanowała euforia. Gratulacje płynęły od prezydenta, marszałka Piłsudskiego i tysięcy rodaków. Halina stała się bohaterką narodową.

Nikt wtedy nie myślał o tragedii Polaków, która nadejdzie za 11 lat. Ale jednak nadeszła. We wrześniu 1939 roku Polska stanęła do walki o przetrwanie. A z nią Halina Konopacka. Złoto Banku Polskiego, fundament gospodarki, mógł wpaść w ręce wroga. Trzeba było je wywieźć. Taką misję otrzymał Ignacy Matuszewski, ówczesny minister skarbu i ukochany mąż Haliny.

W środku wrześniowej wojennej nocy wyruszył niezwykły konwój – 40 warszawskich, piętrowych autobusów, w których na siedzeniach ustawiono skrzynie ze złotem. Za nimi ciężarówki, cywilne auta, a nawet cysterna z paliwem. W powietrzu niemieckie bombowce. Na drogach chaos uciekinierów. Za kierownicą jednego z pojazdów usiadła Konopacka, strzegąc tyłów złotego konwoju. Zły stan dróg, niedostatek paliwa i brak łączności sprawiały, że powodzenie misji było niemal niemożliwe. Ale jednak się udało. Polskie złoto znalazło schronienie we Francji.

Niestety Halina Konopacka, ratując polski majątek, straciła najcenniejszy dla siebie skarb – złoty medal olimpijski. Ten pierwszy dla Polski. Do dziś pozostaje zagadką, gdzie się podział…

Resztę wojny Konopacka spędziła na emigracji w USA. Wraz z mężem zdecydowali się pozostać za granicą, ponieważ powrót do kraju ogarniętego wojenną pożogą oznaczałby śmiertelne ryzyko. Po wojnie droga do Polski również długo pozostawała dla nich zamknięta, tym razem przez niechęć władz PRL. Konopacka pierwszy raz odwiedziła ojczyznę w 1956 roku, a potem już tylko dwa razy w latach 70. Ostatecznie z powodów zdrowotnych wybrała życie w odległej Ameryce.

Kartka z tekstem

Halina zmarła 28 stycznia 1989 roku w Daytona Beach na Florydzie. Jej prochy sprowadzono do Polski rok później i złożono w rodzinnym grobie na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.